Był sobie chłopiec

Michalina Fortuna-Ambrożewicz 29 maja 2022

Wieś Maniów leży nad Wisłą w gminie Szczucin. Tutaj 6 grudnia 1902 r. przyszedł na świat Tadeusz syn Anieli i Antoniego Mamuszka. Ojciec Antoni był wykształconym jak na owe czasy rolnikiem, bo ukończył Szkołę Rolniczą w Kobiernicach k. Żywca. Wrócił na wieś i prowadził gospodarstwo rolnicze o średniej powierzchni. Tadeusz był najstarszym synem tych rodziców. Rodzina była wielodzietna i liczyła 11 dzieci.

Rodzice zdawali sobie sprawę, że rolnictwo nie da szans wyżywienia całej tej wielodzietnej rodzinie, mimo prowadzenia nowoczesnej gospodarki rolnej (sadownictwo, uprawa tytoniu, jarzyn itp.). Dlatego starali się, by część rodziny kształciła się w ówczesnych szkołach tego terenu i zdobywała zawody umożliwiające im dobry start w życiu. Początkowo Tadeusz uczęszczał do dwuklasowej szkoły w Maniowie, potem do szkoły powszechnej w Szczucinie. Chłopiec odznaczał się znakomitą pamięcią i inteligencją, stąd rodzice postanowili kształcić go dalej. W tym czasie była możliwość zdobycia wykształcenia między innymi w gimnazjach Tarnowa. Dla uzyskania możliwości nauki w gimnazjum konieczna była znajomość języka niemieckiego, gdyż takie były wymogi kształcenia w szkołach średnich, w zaborze austriackim. Przed podjęciem dalszej nauki Tadeusz pobierał prywatne lekcje języka niemieckiego u jednego z nauczycieli.

Po pomyślnie zdanych egzaminach podjął naukę w II Gimnazjum w Tarnowie. Wobec różnic w kształceniu w szkołach wiejskich i szkołach w Tarnowie, trudne były początki jego nauki. Pracowitość, zdolności i pasje spowodowały, że osiągał bardzo dobre wyniki w nauce wykraczając poza wymogi gimnazjalne. Zakładał z kolegami kółka literackie i prowadził dysputy na interesujące ich tematy związane z literaturą polską i światową.

Wobec znakomitych wyników w nauce, był polecany jako korepetytor innym uczniom, a honorariami uzupełniał braki finansowe. Ponadto rozwijał swoje pasje i zainteresowania, związane ze znajomością literatury świata. Gromadził dzieła literatury polskiej i światowej o najwyższej wartości i znaczeniu. Zważywszy, jakie były trudne czasy po pierwszej wojnie światowej, gdy pochodziło się z biednej, wielodzietnej rodziny, to zgromadzenie, przez kilkunastoletniego chłopca pokaźnej biblioteki w ilości ponad 155 dzieł należy uznać za ogromny sukces.

W II Gimnazjum w Tarnowie spędził siedem lat a za swe osiągnięcia szkolne uzyskał cztery złote paski na kołnierzu, stanowiące trofeum uczniowskie tego okresu. Do ukończenia tej szkoły brakował mu jeden rok nauki.

Wówczas to, w roku 1920, wobec trwania wojny polsko-bolszewickiej ogłoszono ochotniczy nabór do wojska w obronie polskich granic. Wychowany w duchu patriotycznym, podjął decyzję o ochotniczym zaciągu do wojska, razem z innymi kolegami ponadpodstawowych szkół tarnowskich. Było to latem 1920 roku. Otrzymali przestarzałe karabiny, pozostałe po zaborcach austriackich i w utworzonym oddzielnym batalionie skierowani zostali na front. Uczestniczyli w walkach na froncie południowym. Walki toczyły się wówczas na terenach obecnej Ukrainy. Wojska rosyjskie były doświadczone w bojach, szczególnie po prowadzonej wojnie domowej a Polacy po 123 latach niewoli i faktycznego braku wojska polskiego nie mieli takich doświadczeń. Rosjanie prowadzili działania na tyłach wojska polskiego. Sposób prowadzenia tej wojny był niesłychanie brutalny. Np. jedna z dywizji w czerwcu 1920 roku – I Armia Konna – zajmując Żytomierz wycięła cały polski garnizon, druga opanowała Berdyczów paląc szpital z 600 rannymi i personelem szpitala.

W tym czasie (lato 1920) roku wojna toczyła się na różnych frontach. Batalion Tadeusza i jego kolegów uczestniczył w walkach w okolicach Krasnego (obecnie Ukraina). Ich przeciwnikami byli żołnierze Siemiona Budionnego, stanowiący I Armię Konną, znaną z niesłychanie brutalnych posunięć. Żołnierze zaskoczyli bezbronnych gimnazjalistów. Niedaleko stacjonowało Wojsko Polskie i żołnierze tych formacji słyszeli krzyki mordowanych. Zginęli wszyscy, mając za przeciwników doświadczonych żołnierzy Budionnego. Było to 18 września 1920 r. Tadeusz miał niespełna 18 lat.

Dlaczego nie wcielono tych niedoświadczonych ochotników pomiędzy regularne wojsko i nie udzielono im pomocy, gdy ginęli, nie wiadomo. Odpowiedzialni za to byli ówcześni dowódcy wojskowi, lecz nikt nie poniósł z tego tytułu kary. Jak wiadomo były to ostatnie dni walk tej wojny.

18 października 1920 r. nastąpiło zawieszenie broni, a 18 marca 1921 r. w Rydze podpisano traktat pokojowy, który wytyczył ówczesną granicę polsko – sowiecką.

Rodzina Mamuszków otrzymała jedynie zawiadomienie o śmierci syna i brata. Nawet nie wskazano miejsca pochówku. Rodzina usiłowała ustalić to miejsce, lecz do chwili obecnej brak danych w tym zakresie. Kustosz Muzeum Orląt Lwowskich nie znalazł nazwiska Tadeusza w spisie tej nekropolii. Sugerował, że być może to nazwisko figuruje na pomniku w Łopatyniu, gdzie miały być wymienione nazwiska poległych. Rodzinie pozostała jedynie fotografia nastoletniego chłopca, w mundurku uczniowskim i książki zbierane z takim mozołem za honoraria z udzielanych korepetycji.

W rozkazie marszałka Józefa Piłsudskiego z dnia 18 października 1920 r. czytamy między innymi o trudnościach w prowadzeniu walk w obronie ojczyzny, wywołanych biedą i zniszczeniami wojennymi. Brak było podstawowych rzeczy. Przy skromnych racjach żywnościowych, w łachmiarskich mundurach a nierzadko i boso polski żołnierz szedł bić się za Ojczyznę.

Piłsudski stwierdził też w tym rozkazie:

Żołnierz, który tyle zrobił dla Polski, nie zostanie bez nagrody. Wdzięczna Ojczyzna nie zapomni o nim”.

Ojczyzno! Upamiętnij bohaterską postawę swoich synów, których młode życie zostało tak brutalnie przerwane. Spraw by ich czyny nie były zapomniane!


Michalina Fortuna-Ambrożewicz córka Bronisławy zd. Mamuszka